"Skołyszyn dawniej i dziś" wspomnienia

Stowarzyszenie Miłośników Skołyszyna i okolic  im. Edwarda Wojtania w Skołyszynie zachęca mieszkańców Gminy Skołyszyn oraz byłych mieszkańców, którzy z różnych powodów opuścili rodzinne strony, do podzielenia się swoimi wspomnieniami o życiu, pracy i działalności w minionym okresie. Mile widziane są zdjęcia, które po zapisaniu w wersji cyfrowej zostaną wrócone właścicielom. Po zebraniu odpowiedniej ilości zdjęć, ich obrobieniu, posortowaniu wg. kategorii zostaną wystawione na planowanej wystawie pn. „Gmina Skołyszyn i jej mieszkańcy w starej fotografii”. Wspomnienia i zdjęcia prosimy przekazać do Urządu Gminy w Skołyszyn pok. Nr 5 - Stanisław Święch.


Poniżej zamieszczamy wspomnienie „Skołyszyn dawniej i dziś” autorstwa lek. med. Zdzisława Szymańskiego.

 „Związany z Ziemią Skołyszyńską więzami rodzinnymi i latami  młodości, jako dawny jej mieszkaniec  nie mogę oprzeć się chęci napisania o niej kilka słów. W roku 1938 we wrześniu na rok przed wojną, zacząłem chodzić do Szkoły Podstawowej w Skołyszynie. Mieszkałem wówczas w Sławęcinie koło kościoła, w wiosce będącej siedzibą parafii Sławęcin. Ojciec mój był wówczas organistą w kościele,  równocześnie sekretarzem Gminy Zbiorowej w Skołyszynie. Do parafii Sławęcin należały wioski: Przysieki, Pusta Wola, Kunowa, Skołyszyn z Lisówkiem, Siepietnica, Lisów i Siedliska Sławęcińskie. Siedzibą Urzędu Gminy był Skołyszyn ze Szkołą Podstawową, Posterunkiem Policji i Dworem. Dobrą już pamięcią  obejmuję czasy przedwojenne, beztroskie lata dziecięce, te najlepsze w życiu człowieka. W gronie pięciu rówieśników Franka i Julka Pawlusiów, Franka Szafarza, Zdziśka i Romka Stachaczyńskich, dzień w dzień z wyjątkiem niedziel i świąt, piechotą ten odcinek żwirowej drogi, przez starszych mieszkańców zwanej gościńcem  pokonywałem . W czerwcu 1939 roku   wszyscy szczęśliwie zakończyliśmy pierwszy rok szkolny przechodząc do klasy drugiej.  Nastały wakacje - dwa miesiące „hulaj dusza” , nauka z głowy. Jeszcze  przed wakacjami Tato na przekór Mamie kupił radio głośnikowe na baterie, bo do tej pory było na słuchawki. Nastała  wielka frajda, słuchaliśmy go wszyscy. „Warszawa" nadawała wiele pięknych piosenek. W pamięci utkwiła mi należąca do  przebojowych w owym czasie piosenka "Ta ostatnia niedziela". Bardzo lubiłem słuchać radia Lwów, a zwłaszcza lwowskiej fali Tońcia i Szczepcia. Radio Warszawa z masztem w Raszynie podobnie jak dzisiaj wiodło prym.  Stąd nadawano główne wiadomości, felietony, pogadanki i moją codzienną ,, zmorę'' ranną gimnastykę, w której obowiązkowo musiałem  brać udział, Mama pilnowała . Z ogółu różnych wiadomości zaciekawiła mnie ogłoszona narodowa zbiórka pieniężna na dozbrojenie polskiego wojska. Zapytałem Tatusia dlaczego, czy państwo niema na to pieniędzy, otrzymałem lakoniczna odpowiedz, że musimy się szybko zbroić, Niemcy grożą nam wojną. Temat „wojna” w rozmowach ludzi starszych coraz częściej stawał na pierwszym planie.  Lato 1939 roku było latem gorącym, dzień w dzień przebywałem nad rzeką, kąpiel była wielką przyjemnością, woda była bardzo ciepła. Tę bajkową idyllę psuł klimat groźby wybuchu wojny. Złe przeczucia w końcu spełniły się. 1września 1939r. Niemcy wkroczyły na polskie ziemie- wojna. Nauka w szkole odwołana. W pośpiechu lepiliśmy okna paskami papieru  na wypadek bombardowania, by zabezpieczyć się przed odłamkami szkła. Starsi kopali  przydomowe schrony. Drogą na wschód zaczęły przemieszczać się  uciekinierzy i pojedyncze grupki żołnierzy. Po kilku dniach wyczekiwania i niepokoju bez żadnego strzału i walki, w godzinach wcześnie rannych, na moje podwórko samochodami zajechało niemieckie wojsko, a większa  jego część rozlokowała się koło kościoła i plebanii. Wojsko Niemieckie wywarło na mnie wielkie wrażenie: było zadbane, w nowych mundurach, uzbrojone „po zęby”, plecaki ze skórką cielęcą na klapie służącą jako poduszka do spania. Po otwarciu klapy plecaka w środku po bokach w przegrodach, mieściło się wszystko co było potrzebne do codziennej toalety i posiłku, ślinka leciała by taki plecaczek mieć. Piszę o tym dlatego, że wcześniej cofające się nasze wojsko wyglądało zgoła inaczej, zmęczone forsownym marszem w spiekocie, z maską gazową, saperką, karabinem i małym chlebakiem.  Przedwojenna mowa naszych przywódców, że "nie oddamy ani guzika", była pustosłowiem.  Wojna zmieniła moją psychikę. Skończyły się beztroskie chwile, chłopięce zabawy, nastało życie nieprzewidywalne, straszne i niebezpieczne-okupacyjne. Po jakimś czasie wznowiona została nauka w szkole. Nauka z nową książką, tzw. ,,Sterem'' z nowym programem nauczania. "Ster" uczył pisać i rachować, czytanki bzdurne o ptaszkach  pisklętach itp. Pan Kierownik szkoły- przedwojenny dyplomowany pedagog, Wilhelm Kozłowski, z przyzwyczajenia siadając na pierwszej ławce, rozpoczynał lekcję od słów: "proszę otworzyć Ster na stronie..tej a tej.  położyć go na ławce”- a temat lekcji był zgoła inny, ten sprzed wojny. Podobnie prowadzili lekcje pozostali nauczyciele. Była to kadra o profesjonalnym pedagogicznym wykształceniu. Nauczyciele poza nauczaniem sprawdzali czystość głów, uszu i rąk. Złe zachowanie karcili linijką lub kręceniem  ucha, słowem  przedłużenie wychowania domowego, nikt tego nie brał za złe. Pewnego razu, wychodząc ze szkoły przeżyliśmy straszną scenę, na naszych oczach Niemiec zastrzelił Żyda, właściciela karczmy, taki był początek holokaustu. Dawny Skołyszyn wyglądał zupełnie inaczej. Idąc ze Sławęcina do  Skołyszyna od kapliczki przy zabudowaniach pana Sendry i drogi do Bączala, po prawej i lewej stronie rozpościerały się pola uprawne dworu. Pierwszym budynkiem przy drodze do wsi Skołyszyn, był dom p. Olberta maszynisty kolejowego, dalej Karczma Sztajna, w tym miejscu teraz stoi budynek Urzędu Gminy. Za potoczkiem zwanym rzeczką Skołyszynką, działka pana Kierownika szkoły i duży budynek Starej Szkoły, a tuż obok w niewielkiej odległości mniejszy, nowej Szkoły ze stojącą  przy jej południowej ścianie  figurą św. Nepomucena. Dalej w kierunku Lisówka drewniany Dom Ludowy z przylegającym do jego ściany wschodniej małym budynkiem Urzędu Gminny. Za domem Ludowym, jak okiem sięgnął, po prawej i lewej stronie drogi, rozpościerały się uprawne pola dworskie, aż po Winnicę na Lisówku. Tak samo od skrętu drogi do Harklowej, za stojącymi dwoma dużymi zbiornikami na ropę tłoczoną z kopalni Harklowa, z wyjątkiem stacji PKP ,torów kolejowych, była łąka i pole uprawne dworu, dalej park i zabudowania dworskie, gumna, stodoły, stajnie, szklarnia z ogrodem. Do Stacji Kolejowej  można było dostać się wąską ścieżką przy parku. W pięknym parku założonym przez Stanisława Klobassę, fragmentarycznie widoczny był Pałac Dworu z wieżą. Zasadnicza część  Skołyszyna praktycznie odsunięta była od głównej drogi Jasło- Biecz. Początek wioski w kierunku północnym stanowiły zabudowania  Frużyńskich, Klisiewiczów, Gałków, dalej zabudowania przy małym rynku: Soleckich, Dziwników Rosołów, Święchów, z rzeźnią Firaka ,małą remizą strażacką przy mostku i sklepem. Zabudowania Sarneckich, Hankowiczów, Podkulskich, Gizarów, Kozłów Gąsiorów, Gołosińskich, Kołodziejów, Piętów, Ziębów, Furmanków, Zawiszów i innych, których nazwisk już nie pamiętam, po granice Bączala i Lisowa. Wioska jak wiele innych, bez prądu, gazu, z licznym pogłowiem drobiu, kóz, krów, koni, chlewikami dla świń i gnojem przy oborach. Żniwa ze sierpem, a czasem kosą. Jeden jedyny traktor i lokomobila poruszająca mechaniczną młocarnię tylko we dworze.  Po żniwach, na  klepiskach stodół głośna praca cepów. Jesienią w polach wykopki ziemniaków motyką, przyjemny, niezapomniany zapach snującego się dymu z ognisk i pieczonych ziemniaków. Jak wspomniałem na wstępie, droga, przez starszych mieszkańców zwana „gościńcem” Jasło- Biecz, była  żwirowa, wąska, po deszczu z kałużami wody, a przy słonecznej pogodzie pełna kłębów kurzu. W 1940 r. Niemcy planując przyszłe działania wojenne na wschodzie, przystąpiły do szybkiej jej przebudowy. Niemiecką firmą robót drogowych i pracą Żydów z Getta została utwardzona, poszerzona, wyprofilowana i położono pierwszy asfalt. Wyraźnie nasilił się ruch samochodów, zwłaszcza wojskowych. Ustała możliwość zimowego saneczkowania na drodze. Zimą kilka par koni ciągnęło odśnieżający pług. Wprowadzono obowiązkowe szarwarki, droga o każdej porze musiała być przejezdna. We wszystkich dziedzinach życia wprowadzano nowe niemieckie porządki. Tak mijały dni i miesiące okupacji. Nauka w szkole trwała, zaliczaliśmy kolejne klasy. Przy okazji obserwowaliśmy zdążające na wschód wojskowe transporty kolejowe i drogowe, jako wstępne przygotowania do działań wojskowych na wschodzie pod  kryptonimem ,,Planu Barbarossa''. W 1941r.na terenie  Skołyszyna, w zabudowaniach dworu i w domu ludowym, stacjonowała przez jakiś czas niemiecka jednostka wojskowa. Było to spowodowane przesunięciem terminu ataku na ZSRR, z15 maja na 22 czerwca. Dawny przyjaciel i spólnik aneksji Polski z 1939r.  doczekał się tego samego co my. W niedzielę 22 czerwca 1941r. wojska niemieckie wkroczyły na  terytorium dawnej Polski okupowanej przez ZSRR, a front w szybkim tempie przesuwał się w głąb ZSRR. Po początkowych sukcesach, niemiecka szybka wojna od listopada 1942r. zmieniła się w początki klęski, warunki klimatyczne dokończyły reszty. Front zmienił kierunek i w odwrocie zaczął zbliżać się do nas. Ofensywa styczniowa w 1945r. przyniosła wyzwolenie. Zapanowała euforia wolności, zupełnie inne czasy. Po kilku miesiącach uczęszczania do szkoły zakończyłem naukę w Skołyszynie,  większość  naszego grona  poszła do szkoły średniej w Jaśle bądź  w Bieczu. Po zdaniu matury każdy z nas podążył w dalsze życie obraną przez siebie drogą. Sławęcin ze starym zabytkowym Kościołem jest dla mnie miejscem szczególnym i miłym mojemu sercu. Tu urodziłem się, tu zostałem ochrzczony, tu przyjąłem Pierwszą Komunię Świętą i zawarłem po latach związek małżeński, a na cmentarzu spoczywają moi Rodzice i Bracia. Tu nauczyłem się śpiewać godzinki, które do chwili obecnej  pamiętam, bo Tato często zabierał mnie na ranną Mszę, śpiewając razem, tworzyliśmy zgrany duet. Swój obecnie dynamiczny rozkwit Skołyszyn zawdzięczać może przeprowadzonej po wojnie parcelacji  gruntów dworskich. Akt ten uznawany przez jednych za krzywdę a drugich za sprawiedliwość dziejową , pozwolił Skołyszynowi zejść z pagórków nad potokiem, zbliżyć się do głównej drogi Jasło-Biecz, dając olbrzymią szansę dalszego rozwoju. Akt ten, jakby go nie interpretować, zaważył na dalszych losach Skołyszyna. Teraz wyrosły wspaniałe osiedla na dawnych polach dworu, Skołyszyn można zobaczyć w całej krasie. Nowa zabudowa  zdominowała starą. Jeśli ta dynamika rozwoju będzie się utrzymywać nadal w takim tempie, to w niedalekiej przyszłości Skołyszyn stanie się miejscowością aspirującą do  miasta. Wielka szkoda, że spalony Pałac nie został odbudowany i Stacja PKP nie sprzedaje biletów. Kiedyś kursowały tu liczne tak lokalne, jak i dalekobieżne pociągi, XXI wiek przynosi wielkie zmiany. Dobre drogi, nowoczesne samochody wyparły i zastąpiły usługi PKP, mam jednak nadzieję, że PKP odrodzi się. Do rdzennych mieszkańców Skołyszyna, przybywają nowi ludzie, nowe nazwiska. Ci po latach z ptaków staną się "pniakami”, takie są koleje czasu... Jedni odchodzą, drudzy przychodzą, asymilując się i jednocząc, tworząc  małe Ojczyzny. Ziemia Skołyszyńska miała i ma bogatą przeszłość i swoją historię. Niech ta krótka wzmianka o Skołyszynie i jego mieszkańcach będzie zaczynem do kontynuacji wspomnień przez innych, bo czas zaciera ślady.”        

 Zdzisław Szymański                         

wiadomość dodana przez: Stanisław Święch

Skołyszyn

Kalendarz wydarzeń

Newsletter

Zapisz się już dziś! Badź na bieżąco!
Regulamin newslettera »
BIP Skołyszyn Magiczna Siepietnica OSP Skołyszyn LGD Liwocz LKS Skołyszyn projekt ePUAP System Informacji Przestrzennej Karta Dużej Rodziny GOKiCz OSP Swiecany Atlas Mikroporady KDR WOJ ZGDW ARKA-vet


Europejski Fundusz Rolny na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich: Europa inwestująca w obszary wiejskie
Operacja mająca na celu wzrost atrakcyjności turystycznej Gminy Skołyszyn i najbliższej okolicy poprzez udostępnienie informacji za pomocą strony internetowej i filmu promującego walory turystyczne współfinansowana jest ze środków Unii Europejskiej w ramach działania 4.1 „Wdrażanie lokalnych strategii rozwoju” Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007-2013
Instytucja Zarządzająca Programem Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007-2013 - Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi